Jesienią i zimą jak ognia unikasz przemarznięcia i przemoknięcia, bo to najkrótsza droga do przeziębienia? Z tą teorią nie zgodzi się żaden mors, który dla zdrowia regularnie wskakuje do lodowatej wody. Sprawdź, dlaczego morsowanie to najlepszy sposób na niechorowanie.

Trening dla systemu odpornościowego

To nie pogoda jest głównym winowajcą częstych infekcji w okresie jesienno-zimowym – prawdziwym powodem jest niesprawnie działający system odpornościowy, który przy zderzeniu z niekorzystnymi warunkami pogodowymi nie potrafi się skutecznie bronić. Chcesz to zmienić? Zostań morsem!

Morsowanie polega na trenowaniu naturalnych reakcji obronnych organizmu, które włączają się automatycznie w odpowiedzi na gwałtowny spadek temperatury. System odpornościowy uczy się w warunkach kontrolowanych, jak szybko i sprawnie odpowiedzieć na „niebezpieczeństwo”, dzięki czemu w sytuacji prawdziwego zagrożenia niezwłocznie uruchomi wytrenowane mechanizmy obronne. Pozostaje pytanie, co dokładnie dzieje się z ciałem w momencie wejścia do lodowatej wody? Gwałtowny spadek temperatury prowadzi do spowolnienia przemiany materii, następnie naczynia krwionośne w tkankach ulegają zwężeniu – krew zaczyna płynąć wolniej, słabiej zaopatrując komórki w tlen oraz składniki odżywcze. Po wyjściu z wody, organizm natychmiast zaczyna pracować na najwyższych obrotach – naczynia krwionośne rozszerzają się i do komórek dociera zwiększona dawka tlenu, substancji przeciwzapalnych oraz odżywczych. Poprzez regularny kontakt z zimną wodą wykształca się odporność na niskie temperatury, które przestają stanowić dla organizmu zagrożenie – wytrenowany system odpornościowy wie, co zrobić, by nie doprowadzić do infekcji.

Lek przeciwbólowy po treningu

Za kąpiele w lodowatej wodzie podziękują ci również mięśnie po ciężkim treningu. Do zespołu opóźnionego bólu mięśniowego (tzw. zakwasów, które pojawiają się w ciągu 24-48 godz. po intensywnym wysiłku fizycznym) prowadzą mikrourazy włókien mięśniowych oraz niegroźny stan zapalny, który powstaje w tkance mięśniowej w trakcie treningu. Zakwasy, choć są oznaką zachodzącego procesu regeneracji mięśni, nie są niczym przyjemnym, dlatego nie ma potrzeby cierpliwie czekać aż same przejdą. Badania przeprowadzone z udziałem 366 uczestników na brytyjskim Uniwersytecie Ulster wyjaśniły mechanizm, który stoi za zbawiennym wpływem morsowania na zespół opóźnionego bólu mięśniowego – zimna woda obniża temperaturę skóry oraz mięśni, a także obkurcza naczynia krwionośne, co prowadzi do zmniejszenia obrzęku oraz stanu zapalnego, tym samym łagodzi ból mięśniowy. Morsowa terapia potreningowa to rozwiązanie nie tylko dla zawodowców – skorzysta z niej każdy po ciężkim treningu.

Zanurz się po szczęście!

Pod wpływem kontaktu z lodowatą wodą mózg zaczyna produkować endorfiny, które na organizm działają jak naturalna morfina – zmniejszają odczuwanie bólu, a także obniżają poziom doświadczanego przez nas stresu. Nie bez powodu są one nazywane także „hormonami szczęścia” – szybko poprawiają samopoczucie, a niekiedy prowadzą nawet do stanu „błogości”. Dzięki nim po morsowaniu będziesz czuć się tak samo szczęśliwy/a, jak po intensywnym treningu. Zgodnie z badaniami pod wpływem kontaktu z zimną wodą mózg produkuje β-endorfinę – hormon szczęścia o bardzo silnym działaniu, dlatego morsowanie może być traktowane również jako terapia wspomagająca w walce z depresją, czy stanami obniżonego nastroju.

Nie rzucaj się sam na lodowatą wodę

Jeżeli dopiero zamierzasz zacząć przygodę z morsowaniem, nie rób tego na własną rękę. Najlepiej dołącz do lokalnej grupy morsów, której członkowie wprowadzą cię w zasady hartowania lodowatą wodą – wyjaśnią, jak się przygotować i co ze sobą zabrać. W grupie jest nie tylko raźniej, ale i bezpieczniej. Pamiętaj także, że z takiego sposób hartowania organizmu powinny zrezygnować osoby z problemami  układu sercowo-naczyniowego – prawidłowa praca serca oraz poprawne krążenie w twoim organizmie to podstawa bezpiecznego morsowania.